Snippet

Listy do M. 2

Od wydarzeń znanych z „Listów do M.” minęły równo cztery lata i wszyscy bohaterowie przygotowują się do kolejnej Wigilii. Mikołaj, który znalazłszy szczęście u boku Doris, wciąż nie może zdecydować się na oświadczyny. Małgosia i Wojtek adoptowali Tosię, ale teraz, tuż przed Bożym Narodzeniem, ich rodzina musi zmierzyć się wspólnie z nową, trudną sytuacją. Karina - obecnie wzięta pisarka i Szczepan - teraz taksówkarz, rozstali się, lecz ich ścieżki nieustannie się przecinają. Związek Betty i Mela nie przetrwał próby czasu, Betty wychowuje ich synka Kazika z nowym partnerem Karolem. Wladi wciąż kieruje Agencją Mikołajów ze wsparciem nowej pracownicy - Magdy, która mocno namiesza w związku popularnego muzyka Redo i Moniki. Rodzice zmagają się ze zbuntowanym nastoletnim synem, kontestującym Wigilię.

gatunek: Dramat
produkcja: Francja, Wielka Brytania, Szwajcaria, Włochy
reżyser: Maciej Dejczer
scenariusz: Marcin Baczyński, Mariusz Kuczewski
czas: 2 godz.
muzyka: Łukasz Targosz
zdjęcia: Marian Prokop
rok produkcji: 2015
budżet:
ocena: 6,5/10




 
Miłość everywhere

"Listy do M." Mitja Okorna to jeden z największych, najbardziej dochodowych i znanych filmów produkcji TVN ostatnich lat. Polaków urzekła historia ukazanych w filmie bohaterów oraz zachwyciło sprawne wykonanie, świetny klimat oraz dobre aktorstwo. Jednakże TVN połasił się na kolejną część, która według zapowiedzi będzie "jeszcze bardziej romantyczna". Czy rzeczywiście taka jest i czy kontynuacja "Listów..." to dobry film?

Jeśli o tym czy film jest dobry czy nie decydowałby box-office to "Listy do M. 2" z pewnością byłyby w czołówce, albowiem po tygodniu wyświetlania produkcja zdobyła już milionową widownię. Wynik godny aprobaty. Jednakże co sprawiło, że obraz produkcji TVN zaskarbił sobie taką widownię. Czy może być to scenariusz? Fabuła filmu jest bardzo prosta, lekka oraz dosyć przewidywalna. Ponownie ukazuje nam historie kilku bohaterów w dniu wigilii, którzy próbują przeżyć te święta w radości oraz miłości. Oprócz starych postaci doszło kilka nowych. Są nimi: Redo, Magda, Monika, Karol, Kuba oraz Antoś. Wraz z nowymi postaciami pojawiły się nowe opowieści, z których tak naprawdę tylko jedna jest godna uwagi. Jest to wątek chorego chłopca (Kuba). Wątek Reda i Magdy to tandetny, do bólu przewidywalny epizod, który nic do fabuły nie wnosi, a jedynie przeszkadza. Co najgorsze poświęcono mu całkiem sporo uwagi skracając przy tym inne historie. Bardzo źle to wpłynęło na cały film, który mógłby być znacznie ciekawszy. Zamiast tej opowieści można by więcej czasu poświęcić innym bohaterom, których opowieści były znacznie ciekawsze. Najbardziej pokrzywdzona ze wszystkich jest historia Doris, Mikołaja Koniecznego i Kostka, która potraktowana po macoszemu i przerzucona na boczny tor prawie ledwo co się pojawia, a dla przypomnienia nadmienię, że w pierwszej części była ona głównym wątkiem. Jednakże oprócz dennej opowiastki o wielkiej miłości Reda do Moniki na szczęście otrzymujemy dwa poruszające znacznie poważniejsze tematy historie. Są nimi wymieniany już wcześniej epizod o chorym chłopcu oraz wielkie nieszczęście jakie spotkało jedną z bohaterek pierwszej części. Dzięki tym wątkom produkcja trochę odżywa i wprowadza pewien powiew świeżości w komediach romantycznych. Jednakże nie czarujmy się. Tak naprawdę w tej produkcji  nie chodzi o fabułę.

A może przyczyną tak dużej widowni są znani aktorzy? Nie da się ukryć, że "Listy do M. 2" posiadają doborową obsadę czołowych polskich "graczy" scenicznych. Ci wszyscy zebrani w jednym filmie sprawiają wrażenie kliku najlepszych piłkarzy świata na tym samym boisku. Nie wiem jak wy, ale ja na pewno bym się skusił ;). W produkcji pojawiają się znani z jedynki: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowa, Tomasz Karolak, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk, Agnieszka Wagner, Wojciech Malajkat, Paweł Małaszyński, Katarzyna Bujakiewicz, Katarzyna Zielińska oraz Julia Wróblewska i Jakub Jankiewicz jako przedstawiciele młodszej części aktorów. W dwójce dochodzą: Maciej Zakościelny, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Marcin Perchuć, Małgorzata Kożuchowska oraz Piotr Głowacki w tajemniczej i bardzo epizodycznej roli. Oprócz nich pojawiają się jeszcze Mateusz Winek, Jan Cięciara oraz Jan Sączek dołączając do młodszej części obsady. Aktorsko film prezentuje się dobrze i nie można mieć do niego jakiś większych uwag.

Jednakże aktorzy to nie wszystko. Co jeszcze sprawiło, że wybraliście się na "Listy do M. 2". Z pewnością świetny klimat, który rewelacyjnie oddaje nasze corocznie obchodzone święta. Ukazuje nam również jak powinna wyglądać wigilia z prawdziwego zdarzenia jednocześnie podkreślając jak wiele nam brakuje do osiągnięcia takiego wysokiego poziomu świąt. Wszystko jest tak idealne, że aż na płacz z radości nam się zbiera. Jednakże trzeba przyznać, że w przypadku tego filmu wszystko jest idealne dlatego być może tak nam się to podoba. Albo jest to po prostu fakt, że nigdy takich świat nie mieliśmy. Oprócz klimatu warto zwrócić uwagę na przyzwoite zdjęcia, dobrą muzykę Łukasza Targosza, świetny humor oraz rewelacyjny dobór utworów muzycznych, które są tutaj wręcz perełką. Naprawdę cała reszta filmowców powinna wsiąść lekcję od twórców "Listów do M. 2", w których rewelacyjnie użyto znanych orz nieznanych piosenek. Oprócz świetnego brzmienia miały one bezpośredni wpływ na klimat filmu.

Ogólnie ujmując "Listy do M. 2" tak jak ich poprzednik jest bardzo sprawnie zrealizowaną, lekką i  przyjemną produkcją, którą miło się ogląda. Do tego mamy doborową obsadę, humor oraz świetne wykończenie. Film ujmuje nas klimatem oraz szczęściem i miłością, które płyną zewsząd. Czy trzeba nam czegoś więcej? Są takie produkcje, w których czasami nie chodzi o fabułę, ale o całą resztę. Tak właśnie jest z filmem Macieja Dejczera.


Zapraszamy do lajkowania naszego profilu na facebook'u abyście zawsze byli na bieżąco z recenzjami.

2 komentarze:

  1. Dla mnie film bomba! Zabawnie, romantycznie, wzruszająco, ciepło, świątecznie... W sam raz na ten zimowy czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście. W 100% zgadzam się z twoim ostatnim stwierdzeniem. Ten film rzeczywiście jest rewelacyjny na taki zimowo-świąteczny okres. Lekki, przyjemny i zabawny. Czego chcieć więcej? Pozdrawiam ;)

      Usuń