Snippet
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kurt Russel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kurt Russel. Pokaż wszystkie posty
Kilka lat po wojnie secesyjnej przez wietrzne pustkowia Wyoming podróżują łowca nagród John Ruth, znany jako "Szubienica", oraz zbiegła przestępczyni Daisy Domergue. Ruth ma zamiar doprowadzić kobietę przed oblicze sprawiedliwości. Podczas podróży spotykają innego okrytego złą sławą łowcę nagród majora Marquisa Warrena, niegdyś żołnierza walczącego po stronie Unii, oraz Chrisa Mannixa, renegata z Południa i samozwańczego szeryfa miasta Red Rock, do którego zmierzają. Podróżni zbaczają jednak ze szlaku podczas zamieci śnieżnej. Schronienie znajdują w zajeździe na górskiej przełęczy, gdzie zostają powitani przez czterech nieznajomych. Gdy gwałtowna nawałnica uderza w górski przyczółek, ósemka podróżników zaczyna rozumieć, że szanse dotarcia do Red Rock są bardzo małe.

gatunek: Western
produkcja: USA
reżyser: Quentin Tarantino
scenariusz: Quentin Tarantino
czas: 2 godz. 47 min.
muzyka: Ennio Morrcone
zdjęcia: Robert Richardson
rok produkcji: 2015
budżet: 44 milionów $
ocena: 8,1/10







 
Nie chcesz ich spotkać


Quentin Tarantino jest bardzo specyficznym reżyserem, o czym oczywiście świadczy jego twórczość. Pełne werwy obrazy, wypełnione niezliczoną ilością krwawych potyczek, świetnego humor oraz aktorstwa. Ale przede wszystkim mamy ciekawą i wciągającą opowieść, która nie pozwala nam oderwać od siebie wzroku. Tak przynajmniej było w przypadku poprzednich filmów reżysera. Czy ósma produkcja Tarantino okaże się równie dobra jak pozostałe?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta jak i dla większości zapewne oczywista, ale nie wyprzedzajmy faktów. Ostatnio Quentin Tarantino opowiedział nam rewelacyjną historię Dr Shultz'a i Django, którzy razem przemierzając Amerykę poszukiwali żony tego drugiego. Tym razem reżyser zdecydował się na nieco inne klimaty i gorące tereny Ameryki Południowej zamienił na mroźne obszary stanu Wyoming. Zima, śnieg i krew na śniegu. Fabuła "Nienawistnej ósemki" jest bardzo ciekawa oraz niezwykle wciągająca. Tak jak inne filmy twórcy spokojnie się zaczyna, a następnie coraz bardziej przyśpiesza, aż do "wielkiego końca". Opowieść zawiera się w sześciu rozdziałach, które szczegółowo przeprowadzają nas przez całą opowieść. Jedna z części jest w całości retrospekcją, która wyjaśnia nam całe zajście. Historia jest świetnie oraz niezwykle szczegółowo napisana dzięki czemu całość jest niezwykle spójna i przejrzysta. Produkcja jest mroczna, tajemnicza i oczywiście krwawa jak to u Tarantino bywa, aczkolwiek muszę przyznać, że tym razem krwi jest mniej. Zresztą tak jest ze wszystkim. Obraz bardzo powoli się rozkręca przez co akcja produkcji jest raczej umiarkowana. Raz za czasu trochę przyśpiesza, ale tylko nieznacznie. To wszystko czyni obraz bardziej spokojnym (jeśli w ogóle można tak powiedzieć) niż wcześniejsze filmy reżysera. Wygląda to tak jakbyśmy zminimalizowali wszystko. Akcja toczy się zaledwie w jednej lokacji (sklepik z różnorodnościami Minie), liczba postaci jest ograniczona oraz wolniejsze tempo produkcji sprawiają wrażenie małego pola do popisu. Jednakże nie jest to problem dla Tarantino. Ten specjalnie tworząc lekki i sielankowy klimat sprawił, że jego najnowsze dzieło lekko odbiega od poprzednich produkcji będąc bardziej kameralnym. Bynajmniej nie oznacza to, że nudnym. Twórca pomimo wolniejszego tempa niezwykle ciekawie przedstawia nam historię ósemki nieznajomych, którzy nie powinni się spotkać. Oprócz tego świetnie kreuje postacie oraz rewelacyjnie aranżuje sceny na tak małym metrażu jakim jest zajazd Minnie. Co jak co, ale ostatecznie w knajpie dochodzi do całkiem niezłej jatki. Choć nie jest ona ani trochę podobna skalą do pojedynków z "Django", to jednak zdecydowanie zasługuje na uznanie. To na co jeszcze warto zwrócić uwagę to fenomenalne dialogi, napięcie oraz nieoczekiwane zwroty akcji. Innymi słowy niby stary Tarantino, ale jednak nowy.

To co zawsze w filmach Quentina Tarantino prezentowało się na niezwykle wysokim poziomie to aktorstwo. Reżyser posiada niezwykły dar wydobywania z aktorów tego co najlepsze oraz pcha ich do tworzenia całkiem nowych kreacji dzięki czemu jego produkcje są zawsze "świeże" i oryginalne. Najlepszym przykładem tego stwierdzenia jest Christoph Waltz, który dwukrotnie występując u Tarantino ("Bękarty wojny", "Django") był w stanie wykreować dwie całkiem inne postaci, które były równie ujmujące. Za swoje wcielenia dwukrotnie zgarną Oscara®, a więc jego współpraca z reżyserem okazała się bardzo owocna. Ale Waltz nie jest jedyny. Oprócz niego można wymienić jeszcze tuzin aktorów, którzy w filmach Quentina prezentują się fenomenalnie. W przypadku "Nienawistnej ósemki" oczywiście nie mogło być inaczej. W rolach tytułowej nienawistnej ósemki mamy: genialnego Samuel L. Jacksona, rewelacyjnego Kurta Russel'a, fenomenalną Jennifer Jason Leigh, kapitalnego Waltona Goggins'a, wybornego Tima Roth'a, równie dobrego Bruce Dern'a, świetnego Michaela Madsen'a oraz bardzo dobrego Demiána Bichir'a. W epizodycznej roli pojawia się również Channing Tatum, który także prezentuje się dobrze.

Produkcja może również pochwalić się wyśmienitym wykończeniem, które sprawia, że film prezentuje się wręcz wybornie. Mamy rewelacyjne zdjęcia Roberta Richardson'a, który nakręcił dzieło Tarantino na wyjątkowej taśmie 70 mm z wykorzystaniem kamery Ultra Panavision 70. Dzięki tak rozległemu metrażowi krajobrazy górskie prezentują się jeszcze bardzie majestatycznie. W połączeniu z bardzo dobrą muzyką Ennio Morricone tworzą naprawdę zgrany zespół. Warto jeszcze zwrócić uwagę na wyjątkowy klimat, humor oraz ciekawie zarysowane postacie.

Ostatecznie "Nienawistna ósemka" to film godny polecenia nie tylko dla fanów Quentina Tarantino, ale również dla całej reszty. Posiada intrygującą i wciągającą historię, ciekawe postacie, rewelacyjne aktorstwo oraz wyśmienite wykończenie. Ciekawie prezentuje się również zakończenie, które wpisuje się w minimalistyczną formę obrazu. Krwawe jatki dodają produkcji uroku, a całość po prostu rewelacyjnie się ogląda. Choć film trwa ponad dwie i pół godziny nie jesteśmy w stanie oderwać od niego wzroku. To się nazywa rozrywka na najwyższym poziomie.


Zapraszamy do lajkowania naszego profilu na facebook'u abyście zawsze byli na bieżąco z recenzjami.