Snippet
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaimie Alexander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaimie Alexander. Pokaż wszystkie posty
FBI znajduje na Times Square tajemniczą kobietę, której całe ciało pokryte jest tatuażami, a jej pamięć została wymazana. Jane Doe nie pamięta kim jest, ani co się jej przytrafiło... Jak się później okazuje jej tatuaże okazują się być kluczem do rozwiązania szeregu zagadek kryminalnych. Nie wiadomo jednak, kto zrobił Jane tatuaże, ani czy jego intencje są dobre czy złe. FBI nie wie czy może zaufać tajemniczej nieznajomej.

oryginalny tytuł: Blindspot
twórca: Martin Gero
gatunek: Dramat, Kryminał
kraj: USA
czas trwania odcinka: 42 min.
odcinków: 23
sezonów: 1
muzyka: Blake Neely
zdjęcia: David Johnson, David S. Tuttman, Martin Ahlgren
produkcja: NBC
ocena: 7,3/10 (system oceny seriali wyjaśniam tutaj) 
wiek: dozwolone od 12 lat (wg. KRRiT)






Na  "Blindspot: Mapę zbrodni" natrafiłem dzięki Canal +, który to zaczął emitować ten serial. Poprzez intrygującą zapowiedź i kulisy serii postanowiłem sięgnąć po tę produkcję i przekonać się czy warto się z nią zaznajomić. Pozwolę sobie jeszcze wyjaśnić skąd wzięło się imię i nazwisko głównej bohaterki. Otóż jeśli wiecie lub nie Jane Doe to imię i nazwisko każdej niezidentyfikowanej przez rząd amerykański kobiety. Nasza bohaterka otrzymała właśnie takie inicjały dlatego, że FBI nie było w stanie ustalić jej prawdziwych danych osobowych (do czasu oczywiście). W przypadku mężczyzny imię i nazwisko brzmią: John Doe.


 
Po tatuażach do celu

Ocena: 7,2

Wśród niezliczonej ilości produkcji telewizyjnych, które pojawiają się jak grzyby po deszczu w sezonie jesienno-zimowym mamy spore szanse natrafić na co najmniej jedną, która nas zaintryguje do tego stopnia, że z wielką chęcią obejrzymy ją w całości. "Blindspot: Mapa zbrodni" jest jednym z niewielu seriali, który bardzo szybko zaskarbił sobie szerokie grono odbiorców stając się numerem jeden jesienno-zimowego sezonu. Czy serial Martina Gero rzeczywiście jest taki dobry, a morze to zwykła produkcja dla mas?

Choć niektórych odpowiedź na to pytanie może lekko zdezorientować, ale tak naprawdę serial oscyluje pomiędzy obydwoma tymi stwierdzeniami. Dlaczego? Twórca serialu – Martin Gero, wyszedł z ciekawym pomysłem, który dobrze rozwinięty ma naprawdę spore szanse na powodzenie. Mamy nagą kobietę zamkniętą w czarnej torbie, którą ktoś pozostawił na Times Square. Oprócz tego ciało owej nieznajomej całe jest pokryte tatuażami, a jej pamięć została wymazana. Jak na początek całkiem nieźle. Fabuła serialu okazuje się być całkiem wciągająca, intrygująca, zaskakująca i dobrze zbudowana. Niestety posiada także słabe strony w postaci przewidywalności niektórych posunięć czy też niekiedy zbyt dużego uproszczenia niektórych faktów przez co seria znacznie traci na poziomie. Każdy z odcinków skupia się na osobnym tatuażu, jednakże cały serial nie ma podobnej formy do produkcji typu "Arrow", "Grimm" czy "Flash" gdzie główna intryga jest rozplanowana co kilka odcinków, a reszta epizodów to pewnego rodzaju wypełniacze. Tutaj tak nie jest. Mimo, że każdy z odcinków poświęcony jest innemu "graffiti" na ciele głównej bohaterki (konkretnie ujmując innemu dochodzeniu), to jednak każdy z nich tyczy się pierwszoplanowego wątku. Dzięki temu nie mamy wrażenia, że twórcy bawią się z nami w kotka i myszkę. Przedstawiają nam nieprzerwany ciąg zdarzeń, który został zapoczątkowany przez tajemniczą kobietę w walizce. Akcja produkcji jest niezwykle wartka, a my mamy wrażenie jakby cały czas była na jakichś sterydach. Nie ma czasu na chwilę namysłu czy chociażby czułe słówka. Tutaj postawiono na czystą akcję, która wypełnia serial po brzegi. Choć mordercze tempo serii może zdać się dla kogoś męczące, to jednak pozwala ono twórcom zachować ciągłość zdarzeń, niezwykłą spójność i przejrzystość. Tutaj nie ma mowy o jakichkolwiek niejasnościach czy lukach w fabule. Wszystko jest jasne jak słońce. Oprócz tego całość jest niezwykle lekka i przyjemna w odbiorze.

Bohaterowie w "Blindspot" to ciekawe, solidnie nakreślone i dobrze sportretowane postaci. Zarówno pierwszy plan jak i dalsze posiadają dobrze rozbudowane wątki. Nie mamy wrażenia, że niektórym sylwetkom poświęcono trochę więcej, a innym trochę mniej czasu. Twórcom udało się zgrabnie opowiedzieć historię wszystkich bohaterów na przynajmniej zadowalającym poziomie. Na froncie mamy świetną Jaimie Alexander jako Jane Doe oraz równie dobrego Sullivana Stapleton'a jako Kurta Weller'a. Tę dwójkę należy wyróżnić ze względu na liczne koniunkcje ich losów oraz przysłowiową "chemię" pomiędzy nimi. Jednakże oprócz tej dwójki na ekranie pojawiają się również: Rob Brown jako Edgar Reade, Audrey Esparza jako Tasha Zapata, Marianne Jean-Baptiste jako Bethany Mayfair – szef FBI, Ashley Johnson jako Patterson Leung oraz Michael Gatson jako Thomas Carter - szef CIA i Ukweli Roach jako Dr Borden. W ostatnich odcinkach pojawia się również tajemnicza postać grana przez François Arnaud'a.

W najnowszym serialu stacji NBC możemy również natrafić na ciekawe zdjęcia, wartką i energiczną muzykę Blakea Neely'ego oraz dobre wykończenie. Nie zawodzą plenery, efekty specjalne oraz sceny pościgów. Oprócz tego mamy do czynienia z pełnym napięcia i dynamizmu klimatem oraz lekkim i nienachalnym humorem, który raz za czasu pojawia się w serii. Twórcy chcą, abyśmy brali ich serię na poważnie przez co właśnie w takiej konwencji starają się utrzymać akcję produkcji. Ukazują nam blaski i cienie pracy w specjalnym wydziale oraz ukazują również przykre konsekwencje złych wyborów.

Podsumowując "Blindspot: Mapa zbrodni" to dobrze zrealizowany serial, z ciekawą historią i bardzo dobrą obsadą. Do tego posiada intrygujące zakończenie, które ujawnia rąbek tajemnicy związanej z tatuażami. Niestety posiada również swoje bolączki, które czynią go produkcją balansującą  na granicy pomiędzy godną uwagi produkcją, a nic nie wartą ściemą dla mas. Niemniej jednak warto skusić się na przygodę z tą niezwykle wartką i zaskakującą serią. Teraz tylko pozostaje pytanie w jakim kierunku produkcja NBC zmierza. Albowiem stacja przedłużyła pierwszy sezon z 10 do aż 23 odcinków oraz zamówiła kolejny sezon. Czy była to dobra decyzja i czy zamiast 23 epizodów nie lepiej było zamówić po prostu kolejny sezon dowiemy się już z początkiem 2016 roku.




 
Tatuaże kluczem do tajemnicy


Ocena: 7,4

Najnowsza produkcja stacji NBC pod tytułem "Blindspot: Mapa zbrodni" okazała się niespodziewanym hitem nie tylko stacji, ale także całej ameryki. To właśnie ten serial mieszkańcy zza oceanu oglądali najchętniej zeszłej jesieni. NBC postanowiło wykorzystać tę okazję przez co serial powrócił do nas już po przerwie świątecznej z aż 13 nowymi epizodami, które wliczać się będą do sezonu pierwszego. Czy decyzja ta była rozsądna i czy "Blindspot" ma szansę długo na tym koniu pojechać?

Od razu wyjaśniam dlaczego recenzuję ten serial na dwie raty, a nie po prostu cały sezon. Otóż pisząc wcześniejszą opinię nie wiedziałem, że serial pójdzie właśnie taką drogą jaką poszedł. A recenzji mi było skoda więc zmieniłem zakończenie i puściłem w obieg. Jest to wyjątek, albowiem ja recenzuję całe sezony. Tak czy siak wielokrotnie odwołam się do pierwszej płowy serii, która ku mojemu zaskoczeniu wypada słabiej niż druga część pierwszego sezonu. Jak do tego doszło? Przed świętami serial zakończył się w kluczowym momencie dla całej serii i ujawnił nam jedna z najważniejszych informacji na temat Jane. Do tego momentu tak właściwie nie wiedzieliśmy kim jest, dlaczego ją to spotkało (tatuaże itd.) oraz czemu posiada tak wyjątkowe zdolności. W zakończeniu postanowiono nieco uchylić nam tajemnicy. Jak się później okaże ruch ten okazał się niezwykle ważny dla całej serii, albowiem zapoczątkował on przełom w życiu naszej głównej bohaterki. Druga połowa błyskawicznie startuje i bez problemu ponownie pozwala nam wejść w świat "Blindspotu". Pełnego intryg, akcji oraz misji niczym z serii "Mission: Impossible". Ale do rzeczy. Fabuła części drugiej jest znacznie ciekawsza i bardziej wciągająca dzięki czemu o wiele lepiej się ją ogląda. Dzięki ujawnieniu nam części tajemnicy opowieść wkracza na całkiem nowe tory co powoduje więcej ciekawszych zdarzeń ekranowych oraz przede wszystkim więcej informacji o Jane, Orionie oraz jej przeszłości. W poprzedniej połowie mogliśmy pomarzyć o takich smakołykach, albowiem serial się bardzo powoli rozwijał. Teraz akcja jest jeszcze bardziej wartka niż poprzednio, a wydarzenia ekranowe bardziej ujmujące i absorbujące. Tylko nie myślcie sobie, że twórcy od tak ujawniają nam wszystko. O nie. Ten proces ciągnie się przez całe 13 nowych odcinków i choć w większości przypadków Martin Gero ociąga się z ujawnianiem nowych tajemnic, jakby nie chciał abyśmy je poznali, to jednak udaje mu się zachować złoty środek. Informacje podaje tak aby czasem nie powiedzieć naraz za dużo, ale żeby zaintrygować nas na tyle wystarczająco abyśmy sięgnęli po więcej. Taktyka ta sprawdza się, albowiem zawsze nakarmimy się jakimś strzępem wiadomości, który pozwoli nam sięgnąć po kolejny epizod. Wraz z końcówką poprzedniej części ujawniono nam nową i tajemniczą postać, która zdaje się znać Jane sprzed incydentu na Times Square. Po krótkim czasie okazuje się, że nieznanym mężczyzną jest Oscar – były współpracownik Jane.  Choć z początku nasza bohaterka nie za bardzo mu ufa z czasem zaczyna nawiązywać bliższy kontakt. Jednakże mężczyzna ma na uwadze jej zadanie, o którym zapomniała... Dzięki wprowadzeniu tej nowej postaci, która zna Jane sprzed wypadku opowieść bardzo odżyła i otworzyło się przed nią wiele możliwości Z pewnością akcja przyspieszyła, sprawy dotyczące tatuaży zrobiły się bardziej ciekawe, a przeszłość naszej postaci zaczęła się przed nami powoli ujawniać. Oprócz tego ukazano nam również zamiary tajemniczego mężczyzny wobec Jane. W drugiej połowie serii nie zabraknie również wielu niespodziewanych zwrotów, akcji, które twórcom wyjątkowo się udały, albowiem nie dało się ich przewidzieć tak jak poprzednio. Ogólnie rzecz biorąc główny wątek serialu prezentuje się teraz zdecydowanie lepiej co daje pewną nadzieję, że może Martin Gero rzeczywiście ma obmyślone dalsze losy swojej produkcji. Przynajmniej na to wygląda, albowiem druga połowa jest niezwykle lekka i przyjemna w odbiorze. Nic na siłę. To samo tyczy spraw niedotyczących pierwszoplanowej intrygi. Albowiem nie zapominajmy, że "Blindspot" dalej opowiada o rozwiązywaniu zagadkowych tatuaży na ciele Jane, z których każdy jest nowym dochodzeniem. Niestety o ile większość z tych dochodzeń jest całkiem w porządku to jednak znajdą się w nich również te nijakie i nieciekawe opowieści także z tym jest różnie. Oczywiście nie należy zapominać, że zespół Jane z Kurtem Wellerem na czele to istny Dream Team, który jest w stanie pokonać każdego nawet najgroźniejszego bandziora. Avengersi to przy nich nic. Same tęgie umysły, sprawne ręce, najlepszy refleks i wielkie poświęcenie dla sprawy. Jeśli zaś chodzi o rozwiązywanie dochodzeń dotyczących tatuaży to naszej grupie przychodzi to niebywałą łatwością i splendorem. Wiele rzeczy niemożliwych dla nich jest możliwych tak więc zdecydujcie sami czy jesteście w stanie kupić w 100% taką rozrywkę. Jak się zapomni o jakichkolwiek prawach "Blindspot: Mapa zbrodni" wymiata pod każdym względem jeśli chodzi o jakość i skuteczność rozwiązywanych dochodzeń.

Pod względem postaci druga połowa serialu również prezentuje się znacznie lepiej. Przede wszystkim dostajemy nieco więcej informacji o samej Jane dzięki czemu nie żyjemy w niewiedzy i z ciągłego gdybania kim była, jak do wszystkiego doszło i co jest jej zadaniem. Rozbudowane zostają również jej relacje z Wellerem, na które warto zwrócić uwagę. Głowna bohaterka wiele na tym zyskuje jak i również cały serial. Jednakże w tej części również inne postacie dostały więcej czasu ekranowego. Zaczynając od rozbudowanego wątku Kurta Wellera, Patterson Leung,  Edgara Readea,  Bethany Mayfair, a kończąc na historii Tashy Zapaty i Oscara. Dzięki postrzeżeniu wątków tych drugoplanowych postaci serial zyskuje na wiarygodności, albowiem dalsi bohaterowie nie są traktowani jak powietrze, a produkcja jest bardziej rozbudowana. Jeśli zaś chodzi o aktorstwo to prezentuje się ono na dobrym poziomie. W obsadzie znaleźli się:  Jaimie Alexander, Sullivana Stapleton, Rob Brown, Audrey Esparza, Marianne Jean-Baptiste, Ashley Johnson oraz Ukweli Roach i François Arnaud'a.

Od strony technicznej produkcja NBC prezentuje się bez zarzutów. Porządne zdjęcia, przystępna muzyka, dobre efekty specjalne, ciekawe sceny walk oraz pościgów. Oczywiście nie zapominajmy również o pełnym napięcia, akcji i dramatu klimacie.

Koniec końców druga część serialu "Blindspot: Mapa zbrodni" prezentuje się znacznie lepiej niż  pierwsza. Całość w połączeniu z wątkiem głównym jest bardzo przejrzysta i niezwykle płynna. Niestety to, że wszystko w produkcji jest w porządku nie oznacza to, że jest ona aż taka dobra. Jest to po prostu serial o dwa poziomy wyższy niż taki telewizyjny standard dla kanapowych telemaniaków, którzy oglądają co popadnie.


Zapraszamy do lajkowania naszego profilu na facebook'u abyście zawsze byli na bieżąco z recenzjami.